
MaliByMog: dzień 1
2010-01-22 13:35 przez Bartek Kozłowski (3 komentarzy) Dodaj komentarz
Z uwagi na ciągle nie wyjaśnioną sytuację porwanych pod koniec ubiegłego roku w Mauretanii czwórki hiszpanów i pary turystów włoskich postanowiliśmy przełożyć nasz wyjazd na jesień tego roku. Poniżej link do ostatnich postów w tej sprawie http://www.horizonsunlimited.com/hubb/sahara-travel-forum/western-tourists-attacked-in-mauritania-46792-8
Zaplanowana trasa
Ustaliliśmy trasę po bezdrożach Sahary oglądając ją wirtualnie na Google Earth, wyszukując tam np. najciekawsze formy skalne, kratery, miejsca gdzie występują rysunki naskalne oraz oczywiście oazy i studnie. Pozycje wytypowanych punktów na naszej trasie utrwaliliśmy wykorzystując program TT QV i następnie przenieśliśmy je do naszego GPS-a. Projektowana trasa naniesiona jest na mapach.
Celem wyprawy są miejsca, do których nie mogliśmy dotrzeć w naszych wcześniejszych wyprawach po Afryce. Dlatego tak ważne jest dobre przygotowanie sprzętu, jak też doświadczenie i umiejętności uczestników.
Uczestnicy wyprawy
Uczestnicy wyprawy to ludzie, którzy nie potrafią usiedzieć spokojnie na miejscu i którzy znają już realia podróży po pustyni. Ludzie z pasją i z doświadczeniem.
Bartek - inicjator tegorocznej wyprawy do Mali i Mauretanii, co roku bywa w Maroku, które uwielbia. Kilka lat temu przejechał na motocyklu Afrykę zachodnią: Maroko, Mauretanię, Mali, Niger i Algerię, a 3 lata później przejechał tym samym motocyklem trasę z Tanzanii do Polski przez Kenię, Etiopię, Sudan, Egipt, Jordanię i Turcję.
Nomad - nienasycony podróżnik, zakochany w Afryce i w pustyniach
ulubiony styl włóczenia się po świecie to motocykl, terenówka, rower, plecak
Jego pasją jest: poznawanie świata, dalekie wyprawy i amerykańskie samochody.
Odbył samotną wyprawę motocyklową po Afryce Zachodniej (przez 10 krajów), a Land Roverem przebrnął przez pustynie Mauretanii, Mali, Tenerę i Bilmę w Nigrze.
Alek - uważa, że Polska jest najpiękniejsza, jednak wciąż próbuje weryfikować to przekonanie, podróżując po świecie. Dwa lata temu był w Nowej Zelandii i w Australii. Przez Saharę przejechał z dwoma przyjaciółmi zwykłą furgonetką (z napędem na tylną oś) dwadzieścia lat temu odwiedzając Maroko, Algerię, Niger, Nigerię i Kamerun od jez. Czad na samo południe.
Sprzęt
Do wyprawy po bezdrożach Sahary wytypowaliśmy ciężarówkę Unimog U-1300 prod. Mercedes, z silnikiem 5,6 l.. Jest to zakupiona z demobilu sanitarka. Została ona przez nas odpowiednio przystosowana i wyposażona. Na dachu sanitarki zamontowano bagażnik, który ma służyć jako sypialnia „pod gwiażdzistym niebem". Na dachu szoferki mają miejsce zapasowe opony z żurawikiem do ich podnoszenia, bo nie są one lekkie. Zakupiliśmy na pustynię opony Continental 12,5 R20 offroad.
Z przodu, przed zderzakiem, jest rama, na której zamontowana została wciągarka i dwa podnośniki hydrauliczne, na których możemy podnosić przód samochodu w razie konieczności wymiany koła lub podczas wygrzebywania się z piasku. Zamontowano też dodatkowy zbiornik na paliwo oraz dodatkowe reflektory i światła gabarytowe, wymagane w ciężarówkach. Z kabiny sanitarki wyrzuciliśmy kilkaset kg złomu - konstrukcję dla 4 noszy i w to miejsce zamontowane zostały szafki ubraniowe i kuchenne oraz skrzynie, w których mieszczą się dwie cysterny na wodę pitną. Te skrzynie, to także wspaniałe łoże, na pewno wygodniejsze od madejowego.
Przygotowania
Najwięcej czasu zabrało nam przygotowanie samochodu. Pojazd nie jest nowy i oprócz niezbędnych przeróbek trzeba było usunąć szereg usterek, których kilka obnażyła także nieco ostrzejsza zima. To wszystko opóźniło nasz wyjazd.
W międzyczasie skompletować trzeba było sprzęt, uzupełnić szczepienia ochronne, wymagane przez służby sanitarne poszczególnych krajów oraz zalecane przez nasz Sanepid. Żółte książeczki wypełniły się więc stempelkami.
Mniej problemów jest z wizami. Potrzebujemy tylko zdobyć wizy do Mauretanii i Mali, a te kraje mają ambasady w Berlinie.
Przed samym wyjazdem kupimy trochę żywności, ale tylko takiej, która będzie nam potrzebna na Saharze, bo po drodze nie powinno być problemów z zaopatrzeniem.
O przebiegu naszej wyprawy będziemy informować na stronie www.malibymog.com a czytelników Lasu Polskiego na jego łamach.





